Macierewicz, 26.01.2017

 

Wypadek Macierewicza. Jego kolumna w rekordowym czasie pognała najpierw do o. Rydzyka, a potem do Kaczyńskiego [SPRAWDZAMY]

Michał Wilgocki, Wojciech Czuchnowski, 26 stycznia 2017
Karambol z udziałem dwóch limuzyn rządowych. W jednej z nich (BMW terenowe) podróżował Antoni Macierewicz

1 ZDJĘCIE

Karambol z udziałem dwóch limuzyn rządowych. W jednej z nich (BMW terenowe) podróżował Antoni Macierewicz (Paweł Skraba/REPORTER)

- Oklaski dla pana Kazimierza i całej ochrony, która jechała tak wspaniale – mówił w Toruniu Antoni Macierewicz, który pochwalił się, że do o. Tadeusza Rydzyka z Warszawy dotarł w zaledwie godzinę i czterdzieści minut. W drodze powrotnej ochrona miała mniej szczęścia
Szef MON Antoni Macierewicz w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej przy ul. Starotoruńskiej 3 w Toruniu miał w środę wykład na sympozjum „Oblicza dumy Polaków”. Oprócz niego prelegentami byli m.in. bp Adam Lepa, dyrektor IPN Jarosław Szarek i dziennikarz Witold Gadowski. Minister zatytułował wystąpienie „Poczucie dumy z militarnych dokonań Polaków”.

Rekordowy przejazd do Torunia

Przed Macierewiczem miał wystąpić inny prominentny polityk PiS wicepremier Piotr Gliński. Odwołał jednak swój przyjazd i w zastępstwie przysłał Mateusza Wernera, zastępcę dyrektora w Narodowym Centrum Kultury.

Z kolei szef MON o mało nie spóźnił się na swój wykład w Toruniu, który zaplanowano na godz. 16.

Tego dnia miał napięty grafik. O godz. 13 brał udział w uroczystościach pogrzebowych gen. Janusza Brochwicz-Lewińskiego „Gryfa” na warszawskich Powązkach. O godz. 15.51, kiedy Werner skończył swoją prelekcję, Macierewicza jeszcze nie było w auli WSKSiM.

Prowadząca konferencję zaproponowała, by – w oczekiwaniu na szefa MON – przejść do dyskusji panelowej. Ale niespełna minutę później, przy burzy oklasków, wkroczył na salę Macierewicz.

– O, jest już pan minister! – powiedział o. Tadeusz Rydzyk. – Podziwiam, podziwiamy! Podziwiamy, bo jeszcze niedawno pan premier… o której godzinie? Kochani, pan minister o 14 jeszcze był na Powązkach.

– Nawet o 14.10 – poprawił go Macierewicz. – Ale to są oklaski dla pana Kazimierza i dla całej ochrony, która tak wspaniale jechała, to nie dla mnie.

– Mamy nadzieję, że odrzutowcem? – zapytał o. Rydzyk.

– Nie, nie, nie, ale też nie maybachem – odciął się szef MON.

– To jest błyskotliwość! – odpowiedział redemptorysta i ponownie rozległy się oklaski. A prowadząca konferencję, zapowiadając temat wykładu, dodała, że „po prostu pan minister wie, w którym momencie się pojawić”.

Posłuchaj rozmowy o. Rydzyka z Antonim Macierewiczem

Nie wiemy, którą drogą jechała kolumna z Macierewiczem, ale z pewnością może walczyć o rekord trasy. Jak wynika z serwisu maps.google.pl, najszybszy wariant to autostrady A2 i A1 – w sumie 265 km w czasie 2 godz. 40 minut. Krótsza jest trasa przez Płońsk i potem drogą krajową nr 10, zwaną popularnie „rydzykówką” – to 216 km, ale aż 3 godz. 20 minut. Oczywiście wszystkie wyliczenia zakładają, że kierowca przestrzega przepisów.

Trasa Warszawa - Toruńmaps.google.pl

Rekordowy przejazd do Warszawy

Szef MON o „dumie z militarnych dokonań” mówił przez ponad pół godziny. Potem brał jeszcze udział w panelu dyskusyjnym. Sympozjum zakończyło się tuż przed godz. 17.

Macierewicz od razu ruszył w drogę powrotną, bo o godz. 19 w Warszawie musiał być na gali tygodnika „wSieci” w filharmonii przy ulicy Jasnej 5, podczas której wręczano prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrodę Człowieka Wolności.

Zobacz: ”Na PiS-pasy zgody nie będzie” Opozycja żąda wyjaśnień w sprawie szarży Macierewicza

Tym razem wiemy, że na pewno jechał drogą nr 10.

W Lubiczu Dolnym doszło do wypadku, w którym uczestniczyło siedem samochodów i laweta, w tym dwa samochody z kolumny Żandarmerii Wojskowej. W jednym z nich siedział szef MON. Według niepotwierdzonych informacji uczestnika wypadku, cytowanego przez TVN 24, część samochodów zatrzymała się na czerwonym świetle, a pędzące pojazdy ŻW nie zdążyły wyhamować.

Według toruńskiego radnego PiS Karola Wojtasika Macierewicz po wypadku „przesiadł się do innego samochodu i odjechał”. Droga powrotna – z „przerwą” na wypadek – zajęła mu maksymalnie 2 godz. 25 minut. Skąd to wiemy? Przed godz. 17 minister był jeszcze na panelu dyskusyjnym w Toruniu, a o godz. 19.25 Joachim Brudziński poinformował na Twitterze, że Macierewicz „cały i zdrowy” dotarł na galę w filharmonii.

Według maps.google.pl pokonał w tym czasie 214 km, co powinno zająć 3 godz. 13 minut. Oczywiście znów zakładając, że kierowca przestrzega przepisów.

Trasa Toruń - Warszawamaps.google.pl

Szef MON lubi dużą prędkość

Ministrowi obrony narodowej przysługuje specjalna ochrona Żandarmerii Wojskowej. Podróżuje w kolumnie trzech, a nie dwóch samochodów. Nie ma też prawa nigdzie pojechać prywatnie, wszędzie musi być z ochroną.

Macierewicz, dopóki sam kierował samochodem, regularnie łamał przepisy. Dzięki immunitetowi posła nie płacił mandatów i uniknął zabrania prawa jazdy za punkty karne.

Przez wiele lat jeździł wiśniowym daewoo espero z 2-litrowym silnikiem benzynowym. To auto w latach 90. produkowała FSO. W jednym z wywiadów obecny szef MON chwalił ten samochód, a nawet podejrzewał, że zaprzestanie jego produkcji było wynikiem spisku przeciwko rozwojowi przemysłu motoryzacyjnego w Polsce.

W okolicach roku 2008 Macierewicz przesiadł się do volkswagena passata z silnikiem 2.0 TDI o mocy 140 koni. Tym autem podróżował po Polsce, m.in. do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie ma swój okręg poselski. Po drodze notorycznie łamał przepisy. Szczególnego pecha miał do fotoradaru w Emilianowie koło Tomaszowa Mazowieckiego, gdy jeszcze obecna droga S8 nie istniała. Jego perypetie z tym urządzeniem opisaliśmy w 2012 r.

Fotoradar złapał należącego do Macierewicza volkswagena trzy razy – od 12 lipca 2010 r. do 6 marca 2011 r. Ograniczenie prędkości wynosiło tam 70 km/h, a Macierewicz pędził 112 km/h, 104 km/h i aż 133 km/h.

Według policyjnego taryfikatora mandatów i punktów karnych za te wykroczenia zwykły kierowca zapłaciłby od 1000 do 1400 zł mandatów. I – co jeszcze bardziej dotkliwe – nazbierałby aż 29 punktów karnych: 24 za prędkość, 5 za rozmawianie przez komórkę, bo tak właśnie Macierewicz został uwieczniony na jednej z fotografii.

Straciłby więc prawo jazdy – wystarczą do tego 24 punkty karne. Macierewicza nie spotkała jednak kara dzięki immunitetowi poselskiemu.

wypadek

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>